refleksja2
I nie szukają słońca – tak jak szukają go drzewa w gęstwie lasu, dla których nie będzie ono nigdy dobrem zdobytym i przechowywanym w zapasie, bo każde drzewo z trudem po nie sięga, przebijając się poprzez cień drzew sąsiednich; one gonią za słońcem pnąc się wzwyż, jak pyszne gładkie kolumny i ścigając swego Boga rosną w potęgę.
Boga nie można osiągnąć, On się ukazuje wciąż przed nami, a człowiek buduje się w przestrzeni jak korona drzewa.
- Nic nie rozumiesz – odpowiada) wtedy ojciec. Bo najpierw widzisz, jak kamienie składają się na ramię i uzys¬kują swój sens. Inne składają się na pierś, a jeszcze inne na skrzydło.
A wszystkie razem tworzą kamiennego anioła. Jnnc. zebrane razem, tworzą luk. Inne – kolumnę. A teraz, jeśli weźmiesz te kamienne anioły, łuki i kolumny, wszystko razem złoży się na świątynię. Z kolei jeśli weźmiesz wszystkie świątynie, stworzą razem miasto święte, które cię prowadzi w drodze przez pustynię.
A ty sądzisz, że zamiast poddać kamienie porządkowi, aby powstało z nich ramię, pierś i skrzydło posągu, a potem ramię, pierś i skrzydło poddać porządkowi, aby powstał z nich posąg, a posągi – aby stworzyły świątynię, a świątynie – aby stworzyły miasto święte, lepiej będzie poddać od razu wszystkie kamienie i / ich wielkiej, a jednorodnej pryzmy stworzyć święte miasto.