refleksje 1
Wtedy w splątane korzenie bierzesz, bezimienną ziemię, jej twardą skałę i próchnicę, i wznosisz cedr na Bożą chwałę. Ta kolumna świątyni godna jest chwały, która oparła się działaniu czasu w ciągu dwudziestu ludzkich pokoleń. Ty także, jeśli chcesz osiągnąć wielkość, ścieraj się z przeciwnościami; one prowadzą do Boga. To jedyna możliwa w świecie droga. Dlatego też, jeśli przyjmiesz cierpienie, ono da ci wielkość.
Są jednak i miejskie drzewa, których nic hartuje pustynny wiatr. Są ludzie słabi, którzy nie potrafią się przezwyciężyć. Dane im jest szczęście przeciętne i sami, zdławiwszy część swojej istoty, tak właśnie je kształtują. Zatrzymują się w przydrożnej oberży i spędzają tam całe życie. To życie zmarnowane. I nie obchodzi mnie, co się z nimi stanie ani jak będą żyć. Siedzą skuleni na swoim nędznym dobytku i to nazywają szczęściem. Nie mają wrogów ani dokoła siebie, ani wewnątrz siebie. Zamykają uszy na głos Boga, który jest niewyrażalną potrzebą, szukaniem i pragnieniem.